sobota, 27 sierpnia 2016

perełki Lenor oraz LPM

perełki Lenor oraz LPM
Tydzien temu jadac do rodzicow z tortem zajechalam do koleżanki po piłkę Euro 2016. Moje dziecko ma fioła na pkt zarowno Euro, jak i naszej dzielnej reprezentacji Polakow w pilce noznej.

Jak to Monika cudowna kobieta nie puściła mnie z pustymi rękami. Prócz oczywiście pilki:




Uwielbiam ja, jest testerka już od bardzo długiego czasu, która tak naprawdę mnie w to wkrecila (zajrzyjcie na jej bloga bo warto: monikurkatestuje.blogspot.com).
Podarowała mi próbki perełek Lenor Unstoppables (niestety mi się nie udało tym razem dostać do kampanii organizowanej przez portal Everydayme):



 Jestem bardzo ciekawa efektu i tego, czy faktycznie zapach utrzymuje się do 12 tygodni jak twierdzi producent. Próbki włożyłam do schowka samochodu. I wyciągając je już przez opakowanie wydobył się piękny zapach. Jedna próbka zawiera 30 g. 


Otrzymałam również próbki z LPM  (Le Petit Marseillais). Jest to 10 ml pielęgnacyjnego balsamu do mycia ciała pod prysznic.

Czekam w tej chwili aby je przetestować. Z pewnością zdam obiecana relacje zarówno Moni, jak i również tu na blogu.
Bądźcie czujni ☺

czwartek, 25 sierpnia 2016

Lego Duplo Arktyka + Sawanna

Lego Duplo Arktyka + Sawanna
Do Lego Duplo chyba nie muszę przekonywać rodziców, bo ekstra rozwijają wyobraźnię dzieci. Przynajmnirj moich.
Raz udało nam się testować i od tamtej pory u mojego 2-latka jest mega zainteresowanie. Nie wspomnę o starszym synku, który ma 8 lat. Oboje bawią się, układają bez końca. Ba, nawet i ja buduje. Bardzo łatwo się składa klocki w klocki plus do tego kolory zachęcają oko.

 Moj syn postanowił w dniu swoich urodzin pojechać w celu poszukiwania kart euro 2016. Dostał 100 zł od wujka i chciał sobie sprawić przyjemność. Szukali tych kart w metalowym pudełku. A że szczęście w nieszczęściu ich nie było to wrócili z Lego Duplo Sawanna (nie mogę oryginalnego mojego zdjęcia robionego telefonem wysłać, więc zapożyczam z neta) :

Chciał zarówno sobie, jak i młodszemu bratu sprawić jakiś prezent.Jestem z niego dumna zwłaszcza, że nie musiałam go do tego jakoś szczególnie nakłaniać. To jego pieniążki i niech sam podejmuje decyzje.
Jak wrócili z tatem do domu dowiedziałam się, że ten akurat zestaw im tato zasponsorował. No ok. Zdziwiłam się. Ale dzieci było bardzo zadowolone.
"Bierz terenówkę i zaczynamy zwiedzać sawanne" - zaczęło się zaraz po rozpakowaniu. Super kolorowy zestaw. Zresztą jak każdy z serii Lego. Zależało im na zwierzątkach. Więc mamy lwa oraz żyrafę, której zgina się szyja:






Dodatkowo mamy jak chyba w każdej serii budowany samochód. Jest figurka dziewczynki.
Z tej serii można zbudować drzewo (dwa zielone listki), w zestawie jest klocek z rysunkiem dzioborożca i klocek z rysunkiem mięska dla lwa (najbardziej mi się on podoba). Akurat tutaj znajduje się malo klocków, mianowicie tylko 18 (w tym 2 zwierzątka, 1 figurka i autko),
Cena zestawu akurat u nas w Auchanie to 54 zł na tamtą chwilę. Ja jdnak widziałam i po 68 zł. 


Żeby było śmiesznie dzień później ja musiałam podjechać do sklepu. Z racji tego, ze to mój pierwszy wypad "w miacho" w korki samochodem po operacji kręgosłupa to i tak do końca mialam pozytywne nastawienie. Jechalam w jednym celu: przede wszystkim po torta, bo w sobote do rodziców z dziećmi jechalismy. Z racji tego, ze moj synus w dalszym ciagu mial swoje pieniazki znowu robil podejscie, zeby sobie cos kupic. Znowu padło na Lego Duplo. Zamiast (o dziwo i na szczescie!) pudelka kart Euro 2016. Cieszyłam się, bo to pożyteczne dla nich obojga. 
Rozczarowalo nas jedynie to, ze był słaby wybór i akurat nie było tego zestawu, który nas interesował. Wybralismy Arktyke:


 Mamy sanie z pieskiem husky, który moze wozic skrzynke z różnościami:



Dodatkowo śliczny biały niedźwiedź, mała rybka i ogromny wieloryb, któremu otwiera się paszcza:


Podczas kąpieli urozmaica nam czas. Ponadto w zestawie są dwie figurki: tata z malym dzieckiem. Można budować iglo. Jest kociołek, w ktorym mozna gotowac roznosci (moj mlodszy synus wrzuca tic-taci 😂):



 Żeby było ciekawiej jest również kajak do wyplywania na połowy:




Cena zestawu w zależności od sklepu to około 100 zl. My daliśmy 105 zl w Auchanie.
Od razu zaczela sie budowa. Dzieci niemalże ze swieczkami w oczach podekscytowane wracaly do domu podczas, gdy ja glowilam sie jakby tu mega korek ominac. Plus w rym ze tu mamy 40 klockow. Mozna juz cos pobudowac. Plus duza plyta. Dwie figurki i zwierzatka.

Jedyny minus wszystkich klockow z serii Lego to cena. Drogie są, a wiadomo, ze z zestawu na zestaw dzieci chciałyby coraz to większe.
Ale i tak wielki plus dla producenta. Ja nie miałam okazji w ich wieku się tego typu klockami bawić. Raz, ze kosztowały majątek, a dwa - nie były dostępne w Polsce, dlatego swoją pierwszą Lalkę Barbie dostałam w Niemczech. Pierwsze Matchbox'y samochody mój brat właśnie tam kupił. Nie wspomnę o szeroko dostępnych Kinder jajkach, coca-coli czy bananach. Dziś babcia wnukom ogladajac zdjecia tylko wspomnienia opowiada, które sa az nie do wiary.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

test mydełka do odplamiania dr Beckmann

test mydełka do odplamiania dr Beckmann

Dalam ciala... A wlasciwie nie ja, a moj mlodszy syn...
Zamówiłam idealną długą zwiewna spódnicę. Dodam, ze mam tylko aż 189 cm wzrostu (wg dowodu) i kupić coś na mnie to nie lada wyczyn. Cieszyłam się z tej kiecki jak murzyn blaszka. Jarałam sie ze jest w drodze napalona jak szczerbaty na sucharki. Az w koncu ja mialam. Taaaaaaka dluga. Założyłam. Zadowolona zrobiłam wielkie WOW. Miałam ja raptownie 30 minut na tyłku. Wrociwszy do domu przebralam się i położyłam ja na krześle. Niestety mój syn z niewiadomych mi po dzien dzisiejszy przyczyn walnął mi ja na krzesełko (to do karmienia).
Kiedy wróciłam z kuchni i ja zobaczyłam ciśnienie mi się na 200 podniosło. Jak stałam tak szybciutko usiadłam co by nie rzucić czymś gdziekolwiek w cokolwiek w nerwach.... U dołu po jednej i drugiej stronie były plamy. Dwie takie same. Odbite. Chyba coś tłustego. Dziwne, bo krzesełko raczej czyste było, zawsze po wypełnieniu brzuszka synka posiłkiem wszystko myje. No ale nic. Pal licho.

Do pralki włożyła, temp wg etykiety ustawiła i czekała przy kawie na finał. Kiedy wyciągnęłam niestety fajerwerków nie było... Plamy w dalszym ciągu zostały.
Chcac nie chcac w akcie desperacji próbowałam wszystkiego, co było w domu. Poczawszy od vanisha, płynu fairy, Ludwika, pascie bhp konczywszy na szarym mydle sprzed 20 laty.
 I to to to. Właśnie. Mydło. Pierwsze co sięgnęłam po różne opinie. Zarówno na jednej z grup, do których należę na fb oraz ogólne opinie w Internecie. Bardzo dużo osób polecilo mydełko niemieckiej firmy, czyli Dr Beckmanna. Kilkakrotnie od znajomych slyszalam bardzo pozytywne opinie o jego skuteczności.



Sąsiadka jechała na zakupy do Rossmanna to mi kupiła. Cena około 7 zl. Producent oferuje różną gamę swoich produktów. Są płyny w sprayu zmywajace np. żółte plamy z potu.
Niestety mydełko nie ogarnelo mi spódnicy. Wszystko próbowałam zgodnie z zaleceniem z tyłu opakowania: "Przed odplamianiem kolorowych tkanin należy sprawdzić trwałość kolorów. Zmoczyć tkaninę, namydlic plamę i pozostawić na chwilę pod działaniem mydełka, następnie splukac woda. Jeśli plamy są uporczywe, czynności powtórzyć, w razie konieczności pocierać odplamiane miejsce reka lub szczoteczka" .
Sprawdziłam trwałość koorow najpierw na innej bluzce. Nic mi na szczęście nie odbarwilo. Więc zabrałam się za spódnicę. Kolor pozostał ten sam. Zmoczylam ja, namydlilam plamy, zostawiłam na chwilę z nadzieją, ze dziadostwo wyżre i splukalam woda. I nic. Próbowałam kilkakrotnie, bo przecież na brak obowiązków w domu nie narzekam. Pół dnia ja masakrowalam. Nie zeszło. No ciutke.  Minimalnie sa mniej widoczne. Plus w tym, ze tkanina mi się nie zniszczyła. Pralam z 5 razy. Powiem Wam, ze materiał daje radę bo spódnica nadal jest taka jaka była. Może jeszcze z 20 pran i to spiore.
Ale do rzeczy. Postanowiłam inne rzeczy przetestować. Ku mojemu zdziwieniu odniosłam wrażenie, ze te "sztuczne materialy" mydelko slabo ogarnia. Choc bluzki moich synow Polaczkow na tip top zmylo. A wygladaly - uwierzcie mi - garazowy smar plus wytarte od trawy. A tu jak nówki. Szkoda, ze nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcie przed. Ale macie zdjęcie po. Wyglądają świetnie.



Mogę polecić. Jednak przed zastosowaniem warto sprawdzić na czymś innym, żeby nie daj Bóg nie odbarwilo. Intensywne kolory jak np. czerwony mogłyby zostawić suprajsa. Ja mydelko zostawiam sobie i pierwsze co, aby coś zmyć będę stosowala właśnie to mydełko.

A spódnica.... Cóż. Na szczęście jest to fajny materiał, uszyta charakterystyczne, fajnie się układa i dopasowuje do ciała, zwiewna, więc plam w zasadzie tak strasznie nie widać jak się ubierze.

Recenzja z testu papieru nawilzonego velvet pure

Na wstępie mojej recenzji chciałabym serdecznie podziękować za udział w teście za pośrednictwem portalu babyboom.pl
Paczka dojechala cala i zdrowa. Byłam jednak trochę rozczarowana, ze znalazlam tylko tylko jedno opakowanie do testow.
Nam udało się przetestować akurat nawilzany papier toaletowy velvet pure (niebieski).
Producent daje nam do dyspozycji również inne warianty, mianowicie:
1. Testowany wlasnie przez nas bezzapachowy Velvet Pure,
2. Rumianek i Aloes ze specjalnie dobranymi ekstraktami roślinnymi,
3. Junior stworzony specjalnie dla dzieci.

Wszystkie proponowane rodzaje zapewniają czystość i świeżość po każdym skorzystaniu z toalety, dzięki nim czlowiek zyska poczucie komfortu oraz wygody.

Jest to świetne rozwiązanie dla osób, będących wiecznie w drodze, bądź podczas wakacji w podróży. Lato to akurat czas przeroznych wyjazdów. Warto miec chociaz jedno opakowanie przy sobie, w terenie, zwłaszcza dla dzieci, gdyż człowiek o każdej porze dnia czy nocy ma swoje różne potrzeby.
Nam w 100% przypadł od razu do gustu. Najchętniej korzystały z niego u nas dzieci. Jest hypoalergiczny, testowany dermatologicznie, nie zawiera alkoholu i co wazne - jest biodegradowalny. Dlatego tez mozna wrzucac do toalety bez obaw, ze sie nam zatka, gdyż nie wchłania wody. Plastikowe zamknięcie utrzymuje wilgoć, stąd papier nie wysycha, opakowanie jest bardzo podręczne mieszczące się wszędzie, nawet w małej torebce czy plecaczku.
Byłby świetnym rozwiązaniem dla dzieci w przedszkolu.
Polecam jak najbardziej. Koszt jednego opakowania to +/- 5 - 7 zl w zależności od rodzaju i proponowanej ceny w danym sklepie (uwzględniając ewentualne promocje).
Copyright © 2016 Ewuczka testuje , Blogger